Mercedes GLK – 40 zdjęć z Warszawy

Stare, dobre GLK? Kanciasty SUV Mercedesa z hipernapędem nie pozostawia pola dla niespełnionych życzeń. Dlatego my spełniliśmy jego życzenie i zabraliśmy go kiedyś na sesję do miasta. Czas ją sobie przypomnieć!

Mimo muskularnej karoserii, GLK to propozycja dla kogoś, kto nie stroni od nowoczesności, jednak lubi od czasu do czasu popatrzeć na kanty i kąty proste. Dla takich klientów zaprojektowano tego Mercedesa: styliści nie stronili od ozdobników i przetłoczeń, ale prosta linia szyb bocznych niczym kręgosłup spaja karoserię w solidną całość. Ten samochód od pierwszego kontaktu wzrokowego wydaje się masywny i mocny.

A mocy w tym samochodzie z pewnością nie zabraknie, bo pod maską pracuje sześciocylindrowy turbodiesel, generujący moment obrotowy o maksymalnej wartości 620 Nm, dostępny już od 1600 obrotów na minutę. Wobec takiej siły moc, sięgająca 265 koni mechanicznych, jest już tylko formalnością.

Prezentowany egzemplarz Mercedesa GLK został dość obficie zaopatrzony w dodatkowe elementy karoserii, które mają dodać jej charakteru. Przedni zderzak ma w dolnej części srebrną nakładkę. Podobnie tylny, przy czym tam wkomponowano w nią dwie solidne końcówki układu wydechowego. Są też dodatkowe progi drzwiowe, ale nie typowo tuningowe rury, tylko stopnie.

Mimo potężnej mocy, Mercedes raczej nie będzie miał okazji, aby wykazać się w terenie, bo prześwit i profil opon, a także ich bieżnik, nie pozwolą zapuścić się w wymagającą trasę terenową. Ale z pewnością i moment obrotowy i liczne konie mechaniczne pozwolą bez trudu i stresu pociągnąć przyczepę.

Tak czy inaczej, „terenowe” parametry podwozia GLK pozwalają śmiało podjeżdżać pod miejskie krawężniki czy też pokonywać progi zwalniające przy pełnym obciążeniu bagażem i pasażerami. A oni mają świetne warunki do komfortowej podróży. Jakie?

Przede wszystkim kierowca i pasażer siedzą wysoko i znakomicie widzą drogę. Jak na obecną modę, Mercedes GLK zapewnia ponadprzeciętną widoczność we wszystkich kierunkach. Na tylne miejsca łatwo się wsiada, a linia dachu nie opada bezsensownie akurat tam, gdzie potrzeba miejsca nad głowami jadących.

Tak, to jest samochód, stworzony dla pasażerów, a nie dla gapiów. Jednocześnie właściciel, mimo pewnej designerskiej powściągliwości producenta i niemal kanciastej linii karoserii, z pewnością będzie miał czym zaimponować, kiedy przyjedzie SUV-em Mercedesa.

Zdjęcia: Robert Magdziak