Nissan Pulsar – 88 zdjęć wersji 1.2 DIG-T

Nissan bardzo długo kazał czekać na pełnokrwistego następcę znanego przed laty – i importowanego do Polski – modelu Sunny. Ale wreszcie kurtyna poszła w górę i w 2014 roku na salonie w Paryżu ukazał się europejski Pulsar.

Tak naprawdę auto było już znane nielicznym szczęśliwcom, którym zaprezentowano je już w maju przed paryskim salonem, na wewnętrznej prezentacji. I nie okazało się ani zmutowaną Tiidą, ani też wierną kopią australijskiego modelu o tej samej nazwie.

Pulsar jest o tyle wyjątkowy, że zaprzecza podziałowi rynków na konkretne rodzaje nadwozi. Podział taki to wewnętrzny pomysł Nissana. Tak się akurat składa, że na europejski rynek przydzielono inwazję crossoverów, co możemy od lat obserwować również na polskim rynku, gdzie na dobre zadomowił się Qashqai. Niektórzy zapewne widzieli też raczej niszowe Murano.

Produkcję europejskiego Nissana Pulsara zlokalizowano w hiszpańskiej fabryce, jaką Nissan wspólnie z Renault zbudowały w Barcelonie. Pod maskę trafiły silniki z najnowszej gamy francuskiej marki – benzynowe 1.2 (115 KM) i 1.6 (190 KM) oraz montowany w niezliczonej liczbie modeli turbodiesel 1.5 o mocy 110 KM. Obok skrzyni manualnej, dostępna jest także – tradycyjnie dla Nissana – także bezstopniowa skrzynia przekładniowa z paskiem zamiast kół zębatych. W połączeniu z tą skrzynią, mniejszy silnik benzynowy ma specjalnie obniżony moment obrotowy. Nie jest to żaden chwyt marketingowy, tylko kwestia wytrzymałości skrzyni bezstopniowej.

Od strony stylistycznej Nissan Pulsar ma w sobie zdecydowanie więcej z Qashqaia niż z Micry czy Juke’a, co niektórzy klienci mogą przyjąć z ulgą, a inni odczuć zawód. Nie zawiodą się natomiast pasażerowie tylnej kanapy tego samochodu, bo jak zmierzyliśmy w naszym teście Nissana Pulsara 1.2 DIG-T, ma on najwięcej miejsca na nogi z tyłu spośród hatchbacków w swojej klasie.

Samochód jest jak na kompakt dość długi (prawie 4,4 metra), wysoki (ponad 1,5 metra) oraz ma duży rozstaw osi (2,7 m). To naprawdę imponujące wymiary, a uzyskanie przestronnej kabiny nie odbyło się kosztem pojemności bagażnika.

Jeżeli jesteście ciekawi, jak to auto radzi sobie na drodze i w codziennym użytkowaniu, to zapraszamy do naszego testu Nissana Pulsara ze słabszym, turbodoładowanym silnikiem benzynowym i manualną skrzynią biegów, w popularnej wersji wyposażeniowej Acenta.

Zdjęcia: Robert Magdziak.