900-konny luksusowy Lexus

Czy 80 km/h to dużo? Na wodzie – tak.

Styczeń to nienajlepszy moment na premierę luksusowej łodzi koncepcyjnej. Chyba, że prezentacja odbędzie się w Miami Beach na Florydzie. Tak też zrobił Lexus, który postanowił pokazać się w nieco innej branży niż samochodowa i wpakował swoje dwa najmocniejsze silniki V8 pod pokład łodzi motorowej.

Od razu rozwiejemy wątpliwości lanserów i animatorów dobrego stylu na mazurskich jeziorach – zaprezentowana w Miami koncepcyjna sportowa łódź motorowa Lexusa to jednorazowy projekt. Na tyle jednorazowy, że Lexusowi, który posiada oddział zajmujący się łodziami motorowymi, nie opłacało się tworzenie zaplecza dla jednego egzemplarza koncepcyjnego produktu.

Lexus łódź koncepcyjna 2 x V8

Do jego wykonania wybrano firmę Marquis-Carver Yacht Group of Pulaski ze stanu Wisconsin w USA. O takim wyborze zadecydowało posiadanie własnego biura konstrukcyjnego oraz umiejętność ręcznego wytwarzania dużych konstrukcji kompozytowych. Tyle historii – zajmijmy się wreszcie łodzią!

Mimo kosmicznego wyglądu, znawcy tematu zapewne orientują się, że projekt Lexusa wcale nie jest aż tak kosmiczny, na jaki wygląda. Bogaci klienci firm produkujących luksusowe łodzie motorowe są na tyle zasobni w gotówkę, że projektanci często mogą pozwolić sobie na korzystanie z drogich i trudnych w implementacji technologii. Ale nawet z takiej perspektywy projekt Lexusa pozostaje ciekawy.

Na przykład pokład i zewnętrzny kadłub łodzi połączono tak, że miejsce łączenia pozostaje niewidoczne. W ten sposób te dwa elementy razem tworzą spójne poszycie wewnętrznej konstrukcji. Do produkcji elementów kadłuba użyto lekkiej i wytrzymałej żywicy poliuretanowo-epoksydowej, zbrojonej matą z włókna węglowego.

Lexus łódź koncepcyjna 2 x V8

Materiał kompozytowy wzmacniany włóknem węglowym (CERP) wykorzystywany jest do budowy samochodów wyścigowych, a także supersamochodów, jakie można spotkać na drogach publicznych (np. Lexus LFA). Buduje się z niego także samoloty klasy High Performance, narty, rowery wyczynowe, a także jachty regatowe. Lepiej już się nie da.

Ponieważ prezentowana łódź jest sporym obiektem (długim na 12,8 m i szerokim na 3,7 m) to zysk masy dzięki zastosowaniu opisywanego tworzywa jest znaczący i wynosi aż 1000 kg. O tyle łódź koncepcyjna Lexusa jest lżejsza od podobnych łodzi wykonanych z typowego kompozytu FRP. A teraz przejdźmy do tego, co wreszcie zapachnie benzyną – do napędu.

Koncepcyjną łódź Lexusa napędzają dwa silniki benzynowe V8 o pojemności pięciu litrów każdy, a wywodzą się one z jednostki napędowej 2UR-GSE. Służy on do napędu Lexusa RC F Coupe, GS F Sport Sedan i LC 500 Grand Tourer, a więc ma całkiem motoryzacyjną proweniencję.

Lexus łódź koncepcyjna 2 x V8

Moc każdego z silników łodzi Lexusa wynosi 446 KM i nie jest może oszałamiająca jak na pięć litrów pojemności, ale pamiętajmy, że łódź musi wytrzymać długotrwałą pracę napędu na pełnych obrotach. To odpowiada jeździe niemiecką autostradą bez ograniczeń prędkości z pedałem gazu wciśniętym do podłogi. A to z pewnością nie są warunki, sprzyjające trwałości kosmicznie wysilonych jednostek napędowych.

Przeniesienie mocy z wałów silników na śruby odbywa się poprzez napęd typu Z ze sterowaniem hydrostatycznym. Przełóżmy to na język samochodowy. Wał silnika, zamontowanego w kadłubie łodzi, jest poziomy. Do niego przymocowany jest podwójny przegub, podobny do tego, jaki spotkacie przy półosiach napędowych aut z przednim napędem.

Dalej mamy wał pionowy, który prowadzi do śruby. Po drodze muszą na nim znowu być przeguby, bo oś śruby jest pozioma. Ponieważ przy takim rodzaju napędu zazwyczaj można zmieniać zarówno kąt pochylenia śruby, jak i nią obracać, to układ sterujący wymaga zastosowania wspomagania.

Inaczej przy takiej mocy silników łodzi, na jej kole sterowym pojawiłyby się tak duże siły, że okiełznałby je jedynie atleta. Stąd hydrauliczny system sterowania. Napęd typu Z oznacza także, że łódź ma pod kadłubem po prostu śruby, a nie napęd strumieniowy. I słusznie, bo jego szczególną cechą są znaczne straty mocy, a ta łódź miała być szybka. I jest – pędzi nawet 80 km/h.

Sternik obsługuje systemy pokładowe za pośrednictwem kolorowego ekranu dotykowego, na którym wyświetlane są informacje nawigacyjne, mapy, obraz z radaru, sonaru, a także informacje na temat oświetlenia i pokładowego systemu rozrywkowego. Widoczny na zdjęciach fotel kapitański jest sterowany elektrycznie. Można rozkładać podłokietniki, które służą wtedy za boczne siedziska. Ale to, co widać z zewnątrz, to tylko zapowiedź luksusu, który znajdziecie pod pokładem wodnego Lexusa.

Dziobowa kabina pasażerska została wykończona skórą oraz drewnem i szkłem. W kabinie jest na tyle wysoko, że można tam swobodnie stanąć. Starczyło miejsca na sofę dla sześciu osób, stół, klimatyzację, kuchenkę, zlew, lodówkę i prysznic. Jest też system audiowizualny, sygnowany przez Videoworks. Za rozprowadzenie i obróbkę dźwięku odpowiada cyfrowy wzmacniacz Mark Levinson Reference, a głośniki Revolution Acoudstics zamontowano pod panelami sufitu. A wiecie, po co to wszystko powstało?

„Koncepcja sportowej łodzi Lexusa pozwoliła nam sprawdzić, czy język wzornictwa Lexusa można wykorzystać do realizacji pomysłów związanych ze sportami wodnymi” – powiedział Yoshihiro Sawa, wiceprezes Lexus International. Ot, taki kaprys. Ale kto bogatemu zabroni?

Tekst: Michał Krasnodębski, zdjęcia: Lexus.