Lexus LS – rewolucja w każdym calu

Tę markę trudno posądzić o radykalizm. A jednak!

Jesteście gotowi? Bo nam wydawało się, że jesteśmy. Dopóki nie zobaczyliśmy nowego Lexusa LS. Różnica między poprzednią a premierową generacją flagowego sedana LS jest taka, jak między kamieniem węgielnym, a węglem kamiennym. Jak stara, dobra bajka Disneya, ale… Wygenerowana przez komputery studia Pixar. Zapnijcie pasy.

Za chwilę poznacie Lexusa LS. Auto, którego sylwetka jest ponadczasowo kontrowersyjna, a kabina – ponadczasowo piękna. Ma nową płytę podłogową, a pod maską pracuje 415-konny silnik benzynowy, który dwa cylindry zastępuje dwiema turbosprężarkami. Jest też nowa skrzynia biegów o dziesięciu przełożeniach. Dobrze, że nie trzeba ręcznie zmieniać biegów!

Lexus = legenda luksusu

Gdybyśmy mieszkali w Ameryce, to z pewnością historia Lexusa nie byłaby nam obca. A tak, ze względu na dość wstrzemięźliwą ekspansję tej marki na Starym Kontynencie, będziemy musieli to i owo sobie przypomnieć. W roku 1990 pojawił się Lexus LS 400 – samochód znany z niezawodności i aksamitnie spokojnej pracy perfekcyjnie wyważonego silnika benzynowego.

Producent postawił sobie wtedy za punkt honoru zawojowanie rynku niespotykaną dotąd jakością obsługi, a także nieosiągalną dla wielu rywali dbałością o jakość samochodu. Jeżeli dziś spotkacie właściciela zadbanego i regularnie serwisowanego Lexusa LS 400 to nie musicie nawet pytać go, czy przypadkiem nie zechciałby go sprzedać. Po co miałby to robić? Jaką miałby mieć ku temu motywację? My byśmy nie sprzedali.

Lexus LS czterodrzwiowe coupe

Dziś jednak menedżerowie wpadli na pomysł, aby historia zatoczyła koło. Stawiają na japońskie dziedzictwo kulturowe oraz dalekowschodnią wizję luksusu. Jednocześnie mieli trudne zadanie zapakowania tych wartości w opakowanie, które spodoba się odbiorcom w dziewięćdziesięciu krajach.

Japończycy pragną, by ich dzieło wyprzedziło światowe oczekiwania wobec luksusowej limuzyny. Te słowa mogą wybrzmieć lekko chyba tylko na konferencji prasowej. My przecież dobrze wiemy, że po premierach nowego BMW serii 7 i Mercedesa klasy S, Lexus ma przed sobą arcytrudne zadanie. Tak trudne, że niemal niewykonalne. Zobaczmy, jaką amunicję przygotował.

Lexus LS – dłużej, niżej, szerzej

No i stało się. Lexus, który od strony stylistycznej kojarzony był raczej z pozytywnie wstrzemięźliwym stosunkiem do wahań motoryzacyjnej mody, najwyraźniej zrobił w swoim studiu projektowym całonocną imprezę techno. A kiedy umysły tańczących w ekstazie designerów spowite były magią energetycznej ekstazy, wręczono im kartki i ołówki. I tak powstały pierwsze szkice najnowszego Lexusa LS, który nie jest już tradycyjnym dużym sedanem. A właściwie jest. A może jednak nie…

Choć powyższa imprezowa proweniencja nowych linii Lexusa LS jest czystą imaginacją, to wcale nie zdziwilibyśmy się, gdyby była prawdziwa. Bo chyba żadna dystyngowana, luksusowa marka (może poza Jaguarem i modelem XJ) nie zrobiła ostatnio takiego zwrotu w swojej stylistyce. Japończycy zrobili bowiem ze swojego flagowego sedana…

Czterodrzwiowe coupe. I to nie jest żart. Nowe auto ma też wyjątkowo bogatą w zdobienia karoserię, w której więcej widać sportu niż luksusu. Można odnieść wrażenie, że LS nie chce już być dystyngowaną damą czy dostojnym dżentelmenem. On chce być jak modelka w bikini, która do tego tańczy i śpiewa, podrywając każdego, kogo spotka na swej drodze. Na obcasach, podświetlanych diodami LED.

Szok. Czy ktoś kiedyś wpadłby na to, że flagowy Lexus stanie się tak krzykliwym produktem? Skoro jednak tak bardzo chce przyciągać wyglądem, to wypada sprawdzić, czy idą za nim jeszcze inne kuszące zasoby. I tutaj możemy Was zapewnić ze znacznym zapasem: idą!

Lexus LS - czterodrzwiowe coupe

Nowe auto zbudowano na globalnej platformie o oznaczeniu GA-L, z której korzysta np. coupe LC 500. To płyta podłogowa i platforma technologiczna, przeznaczona specjalnie dla modeli luksusowych. Właściciel Lexusa LS nie będzie więc musiał się wstydzić, że w jego aucie zastosowano elementy żywcem zapożyczone z innych, tańszych marek. Uwierzcie mi, to, że Audi powstaje na podzespołach Volkswagena, nie jest powodem do dumy właścicieli limuzyn z czterema kółkami na masce, choćby te komponenty były nie wiem jak doskonałe. Taki „link” do tańszej marki jest niszczycielem prestiżu. Prestiżu, o który Lexus dba bardziej, niż wielu kierowców, nie mających do tej pory styczności z autami tej marki, się spodziewa.

Dynamiczni dyrektorzy na celowniku

Gdyby podstawową i wystarczającą cechą aut luksusowych był po prostu luksus, to praktycznie każda marka po odpowiednich inwestycjach w konkretny model mogłaby mieć w swoim portfolio luksusowe auto. Ale luksusowa klientela o luksusowych portfelach jest bardzo wybredna. I chce coraz więcej.

W tym „więcej” z pewnością mieści się pojęcie prestiżu. A ten można zapewnić na wiele sposobów. Czasem wystarczy prestiżowa marka. Innym razem cena, która czyni produkt ekskluzywnym. Jest też inny zestaw cech, której od niedawna wymaga się także od luksusowych limuzyn: moc, dynamika prowadzenia i prestiżowe osiągi. I na ten pakiet postanowili postawić konstruktorzy najnowszego Lexusa LS.

Dział badania rynku doszedł do wniosku, że… „użytkownicy luksusowych limuzyn w większym niż dotychczas stopniu domagają się doskonałych parametrów dynamicznych i wysokich osiągów bez obniżania komfortu.” Zadanie nie jest więc proste, a szczególnie, kiedy weźmiemy pod uwagę, iż nowy Lexus LS natychmiast znajdzie się na celowniku BMW i Mercedesa.

Biorąc jednak pod uwagę zasoby technologiczne Lexusa, tym razem może się udać. Choćby dlatego, że nowa płyta podłogowa jest najsztywniejsza w historii konstrukcji Lexusa. To oznacza niski poziom drgań karoserii na nierównościach jezdni, lepsze wygłuszenie, a także przyczynia się do pewnej pracy układu jezdnego. Nie zapominajmy jednak, z jak dużym autem mamy tutaj do czynienia: rozstaw osi wynosi aż 3125 mm, a więc jest o 35 mm większy niż w WYDŁUŻONEJ wersji dotychczasowego Lexusa LS. O szpagat pomiędzy dynamiką prowadzenia a komfortem jazdy zadba jednak cały zastęp zaawansowanych, aktywnych rozwiązań technologicznych.

Na pokładzie znalazł się najnowszy system kontroli stabilności jazdy (VDIM), który ma bardzo rozbudowane funkcje. Steruje on układami: hamulcowym, kierowniczym, przeniesienia napędu oraz zawieszeniem. Wszystko to aby uzyskać maksymalną kontrolę nad ruchami samochodu względem jego osi wzdłużnej, poprzecznej i pionowej. Chodzi więc o takie parametry odczuwalne, jak kołysanie auta, jego przechył, a także prędkość kątowa podczas jazdy po łuku. Ten ostatni termin mówi nam, jak szybko auto obraca się wokół swojej osi pionowej, gdy skręcamy.

Lexus LS - reflektory LED

Lexus zastosował także układ wspomagający dynamiczną jazdę (LDH), który składa się m.in. z aktywnych drążków stabilizatorów oraz niezależnego mechanizmu skrętu tylnych kół. Układ sterowania jest tak zaawansowany, że potrafi oddzielnie dobrać parametry dla obu stron samochodu, kiedy lewe koła jadą po nawierzchni o innej przyczepności, niż koła po prawej stronie auta. Kierowca zapewne nic z tego nie poczuje i pomyśli że taka jazda to dla niego bułka z masłem, ale nad algorytmami komputerów sterujących systemami wspomagania jazdy pracują obecnie naprawdę tęgie umysły.

W dobie mody na odchudzanie samochodów, także nowy Lexus LS może się pochwalić utratą ponad 90 kg wagi w stosunku do poprzednika. W nadwoziu zastosowano blachy ze stali o wysokiej wytrzymałości oraz stopy aluminium, a sześciocylindrowy silnik też z pewnością jest lżejszy od „starego” V8. Ten ostatni argument jest o tyle ważny, że poprawia rozkład masy między osiami. W ogóle zespół konstruktorów Lexusa LS gruntownie zajął się kwestią mas.

I tak większość znaczących mas, do których zaliczono nie tylko silnik, lecz także osoby, podróżujące w kabinie, umieszczono blisko środka geometrycznego pojazdu i jednocześnie jak najbliżej podłogi, aby maksymalnie obniżyć środek ciężkości samochodu. Te elementy struktury nadwozia, które mają największy wpływ na jego sztywność, dodatkowo wzmocniono, a tam, gdzie wymagana była wyjątkowo duża sztywność przy rozsądnej masie, zastosowano grube elementy aluminiowe.

Mógłbym Was jeszcze katować takimi rodzynkami jak „podwójne przeguby kuliste w górnych i dolnych wahaczach zawieszenia wielodrążkowego” (cytat z polskiej informacji prasowej Lexusa). Cokolwiek to znaczy, pozostawmy to mechanikom, a w zamian zajmijmy się pojęciem „masy nieresorowanej”. Co to takiego?

W dużym skrócie, jest to wszystko, co bezpośrednio odwzorowuje nierówności jezdni, czyli opona, felga, wahacze, drążki, które poruszają się po podbiciu koła lub jego wjechaniu we wgłębienie w asfalcie. Każde koło samochodu podczas np. jazdy po warszawskich ulicach wykonuje setki ruchów w ciągu minuty. Tylko co nas to ma obchodzić? Otóż im większa masa nieresorowana, czyli cięższe koła, wahacze i inne elementy, tym mniej dokładnie opona przywiera do nawierzchni jezdni na nierównościach drogi. Po prostu ma ona określony bezwład, proporcjonalny właśnie do masy nieresorowanej.

To właśnie dlatego wielu producentów samochodów, dbając o jak najlepsze prowadzenie auta, stosuje elementy zawieszenia z lekkiego stopu. I Lexus nie jest tu wyjątkiem. W układzie jezdnym najnowszego LS szeroko zastosowano stopy aluminium dla zminimalizowania drgań i dalszej poprawy prowadzenia.

Witaj, podwójnie doładowane V6

Chcesz być eko i na czasie – musisz mieć turbo. Takie czasy. I tak oto kończy się wolnossąca, wspaniała historia Lexusa LS, a do gry wkracza turbodoładowany następca. I nie jest to jakaś przeróbka, tylko silnik, skonstruowany od podstaw dla nowego modelu. Chodzi o 3,5-litrowe, benzynowe V6 z podwójnym turbodoładowaniem. Lexus chwali się, że w jego konstrukcji wykorzystano doświadczenia z Formuły 1.

Konstruktorzy w typowy sposób reklamują swój nowy silnik, który ma – jak to zwykle przy uzasadnianiu zmniejszania pojemności i wdrażaniu turbodoładowania – oferować moc na poziomie V8 przy jednoczesnym umiarkowanym apetycie na paliwo. Do spełnienia tych postulatów musi wystarczyć moc 415 koni mechanicznych, która już dziś nikogo nie szokuje.

Lexus LS - tylne lampy LED

Większe nadzieje budzi maksymalny moment obrotowy, wynoszący 600 Nm, czyli więcej, niż w schodzącym z rynku dotychczasowym Lexusie LS V8. I tu uwaga. Jeżeli wierzyć zapowiedziom producenta, nowy Lexus LS 3,5 V6 z napędem 4x4 ma się rozpędzać do 100 km/h w zaledwie 4,5 sekundy.

Jak to wygląda na tle konkurencji? Mercedes S400 4MATIC 3.0 V6 o mocy 333 KM potrzebuje na taki sprint 6,1 sekundy. Mercedes S500 4MATIC 4.7 V8 o mocy 455 KM – 4,8 s. Dopiero 530-konne, 6-litrowe V12 z Mercedesa S600 L dotrzyma po starcie tempa Lexusowi LS, bo sprint do „setki” zabiera mu 4,6 s. Ale Mercedes ma „tylko” 7-biegową skrzynię. A Lexus?

Lexus ma 10 biegów do przodu

Na tym polu Japończycy mogą odnotować technologiczną premierę 10-biegowej automatycznej przekładni w luksusowym sedanie. Ta tradycyjna skrzynia ze sprzęgłem hydrokinetycznym i przekładniami planetarnymi, zadebiutowała już w modelu LC 500. Lexus postanowił obronić tradycyjną skrzynie automatyczną przed inwazją dwusprzęgłowych automatów, znacznie skracając czasy przełączania biegów.

Dziesięć biegów do przodu daje niespotykaną do tej pory możliwość optymalizacji prędkości obrotowej silnika w funkcji prędkości jazdy i dynamiki przyspieszania samochodu. Konstruktorzy dają kierowcy możliwość skorzystania z manetek przy kierownicy, jednak mają uzasadnioną nadzieję, że prowadzący flagową limuzynę Lexusa zaufa jego elektronice, która kontroluje pracę skrzyni biegów. Co ciekawego można jeszcze powiedzieć o tej przekładni?

Na przykład to, że zestopniowanie niskich biegów jest bardzo gęste, a wyższe biegi mocno obniżają obroty silnika, idealnie do jazdy autostradowej. W efekcie po ruszeniu z miejsca następuje bardzo szybka zmiana kilku przełożeń jedno po drugim. Aby niskoobrotowe maratony autostradowe nie odbywały się kosztem dynamiki, producent zapewnia, że czas redukcji biegu po mocnym dodaniu gazu został maksymalnie skrócony.

Odmłodzona tożsamość Lexusa

Naczelny konstruktor Lexusa LS, Koichi Suga, twierdzi, że ten samochód jak żaden inny z modeli marki uosabia jej historię, a także symbolizuje wszystkie jej wartości. I to nie jest nowość. Nowością jest młodszy klient docelowy oraz to, że przestronność i komfort trójbryłowego sedana zapragnięto ubrać w sylwetkę czterodrzwiowego coupe.

I nie będę tutaj zaprzeczał, że na określenie „czterodrzwiowe coupe” nie reaguję alergicznie. Mam ku temu powody. Mercedes CLS, Passat CC, Opel Insignia, Mazda 6 – spróbujcie w tych samochodach wygodnie zająć miejsce z tyłu, a potem stamtąd wyjść, nie uderzając głową w dach i nie kuląc jak przed wejściem do podziemnego korytarza. Trudno mi jednak wyobrazić sobie, żeby w Lexusie LS cokolwiek było niewygodne. Znając dorobek tej marki, to prawie niemożliwe. I są na to dowody.

Lexus LS - fotele

Aby zachować wystarczającą przestrzeń nad głowami jadących, biorąc pod uwagę że nowe auto jest niższe od poprzednika, okno dachowe otwiera się na zewnątrz dachu, a nie chowa w podsufitce. Płytę podłogową specjalnie zoptymalizowano tak, aby pasażerowie mogli bez poczucia dyskomfortu siedzieć bliżej nawierzchni drogi. Nawet felgi zaprojektowano specjalnie dla tego modelu i nie są to takie zwykłe felgi. Ich połyskliwa powierzchnia powstała na drodze napylania jonowego (elektropowlekania). A w celu ograniczenia hałasu toczenia i pracy opon, w felgach pozostawiono puste przestrzenie o specjalnie dobranej objętości, aby tłumiły drgania rezonansowe kół, będące źródłem hałasu. Wpadlibyście na coś takiego?

Lexusowa japońska gościnność

Nowe auto ma zapraszać, rozpieszczać i zadziwiać swoim wnętrzem. I z tego, co widać na zdjęciach, z pewnością to zrobi. Na tle nieco kontrowersyjnie przeładowanego ozdobnikami nadwozia, kabina wygląda wręcz zjawiskowo harmonijnie i nowocześnie zarazem.

„Wystarczy po prostu otworzyć drzwi, aby natychmiast doznać wrażenia, że widzi się wnętrze niepodobne do żadnego z dotąd spotykanych w samochodach luksusowych” – chwali nowego Lexusa LS jego naczelny konstruktor Koichi Suga. Czy ma rację?

Popatrzmy na pokładowy arsenał pokus i atrakcji. Nowe fotele mogą mieć nawet 28 możliwości regulacji, oczywiście elektrycznej. Podgrzewanie, chłodzenie i masaż to w takiej limuzynie podstawowe atrakcje. Z tyłu też można z nich korzystać. W rozszerzonym pakiecie luksusowym pojawia się dodatkowo funkcja masażu Shiatsu i elektrycznie podnoszony podnóżek.

Prawdziwa ciekawostka będzie jednak teraz. W ramach tego pakietu, oparcie tylnego siedzenia po prawej stronie samochodu (dla ruchu prawostronnego) można odchylić do 48 stopni, a do tego postawić niemal pionowo, aby łatwiej było wysiąść z auta. Dodatkowo jeżeli Lexus LS ma zawieszenie pneumatyczne, to po odblokowani drzwi samochód się podnosi, a boczne profile fotela odchylają się, aby ułatwić wsiadanie za kierownicę. Nadążacie?

Komfort zbudowany na ciszy, spokoju i harmonii

Kolejną rewolucyjną zmianą, która pokazuje, jak zmienił się docelowy klient Lexusa LS, jest zestrojenie układu wydechowego samochodu. Producent otwarcie przyznaje, że ukierunkowano je wyraźnie w stronę bardziej zdecydowanego brzmienia. Ale jak się okazuje chodzi tu głównie o zewnętrzną, bardziej dynamiczną wizytówkę nowej limuzyny. Dlaczego?

Dlatego, że w środku ma być idealnie cicho. Lexus obiecuje, że z każdym modelem lepiej dopracowuje i tak już słynne ze swojej skuteczności materiały wyciszające. Do tego dochodzi funkcja aktywnego tłumienia dźwięków, która wygasza potencjalnie drażniące ucho częstotliwości, emitując dźwięki w przeciwfazie z pokładowych głośników auta. Jak taki system działa?

Spróbujcie postawić dwie kolumny od domowego zestawu nagłośnieniowego przodami do siebie, w odległości kilku centymetrów. Następnie podłączcie je do wzmacniacza lub amplitunera, ale… „Odwrotnie”, niż trzeba. Jeden z głośników podłączcie zgodnie z zaleceniami, a w drugim zamieńcie kable miejscami.

Lexus LS - grill 3D

W ten sposób, w przypadku monofonicznej części ścieżki dźwiękowej (a w dobie mp3 jest ona tak znaczna, że mało kto zdaje sobie z tego sprawę), jeden głośnik wysunie membranę, a drugi ją schowa. Co w efekcie usłyszycie? W idealnym przypadku – prawie nic. W przypadku przeciętnego utworu muzycznego, w miarę zwiększania głośności kolumny będą drżeć od erupcji basów, ale efektywna głośność będzie znikoma. To dlatego, że kolumny emitują dźwięki o podobnej amplitudzie (w uproszczeniu: sile), ale przeciwnych fazach. Jedna kolumna wsysa to, co druga pompuje.

Tak właśnie działa system aktywnego wyciszenia wnętrza w aucie. Komputer ma zapisane w pamięci brzmienia najbardziej hałaśliwych podzespołów auta i emituje „przeciwdźwięki” w głośnikach, które wyciszają kabinę z odgłosów pracy samochodu. W przypadku długotrwałych, monotonnych odgłosów, jak np. szum opon, system na bieżąco uczy się ich brzmienia i aktywnie je zwalcza.

Skoro już mamy wizję tak dobrze wyciszonej kabiny Lexusa LS, to dobrze byłoby z niej odpowiednio skorzystać. Na przykład włączając standardowy zestaw nagłośnieniowy. A jeżeli to nie wystarczy, choć przy takiej klasie auta jest to pojęcie dalece umowne i niekoniecznie wynikające z rzeczywistych doznań akustycznych, można zamówić zestaw Mark Levinson.

Ma on tak bogaty zestaw głośników, że do jego obsługi trzeba było użyć panelu dotykowego, który wedle zapewnień producenta ma „pasować” do dłoni kierowcy tak, jak smartfon, a to ze względu na bardzo podobny sposób reagowania na dotyk. Panel rozpoznaje np. pismo odręczne.

Szerokokątny ekran ciekłokrystaliczny – po tym, co zaczął instalować w swoich modelach Mercedes – nie robi już dziś specjalnego wrażenia. Ale Lexus LS może też być wyposażony w kolorowy wyświetlacz projekcyjny, który pokazuje informacje w polu widzenia kierowcy, patrzącego na drogę.

Ponieważ cisza i spokój kojarzą się też z bezpieczeństwem, Japończycy zadbali, aby te skojarzenia miały przełożenie na konkretne systemy wspomagające kierowcę. Oto więc w Lexusie LS debiutuje pierwszy na świecie system wykrywania pieszych, który potrafi ingerować w układ kierowniczy. Jeżeli sytuacja drogowa na to pozwala (brak ruchu w przeciwnym kierunku, odpowiednia szerokość jezdni) to po wykryciu pieszego na kolizyjnym torze Lexus LS potrafi sam ominąć człowieka, pozostając w obrębie pasa ruchu.

Czy najnowsze dzieło Lexusa przełamie potoczny europejski stereotyp, że to, co luksusowe, musi się nazywać BMW albo Mercedes? Życzymy tego Japończykom z całego serca. Bo podchodzą do swojego produktu z niezwykłym namaszczeniem, wytwarzają go z niespotykaną dbałością o jakość, a klienta traktują jak króla, któremu chcą służyć. Czekamy na pierwsze nowe Lexusy LS na polskich ulicach. I życzymy takiej służbowej limuzyny każdemu prezesowi, który prowadzi etyczny biznes. Bo Lexus z pewnością prezentuje wyjątkowo etyczne podejście do produktu. I za to, w czasach filozofii planowanego starzenia produktów i testowania nowych wyrobów dopiero na klientach, należy mu się szacunek.

Lexus LS – podstawowe dane techniczne, udostępnione podczas premiery modelu na salonie w Detroit: silnik sześciocylindrowy, benzynowy, w układzie V, z bezpośrednim wtryskiem paliwa i dwiema turbosprężarkami. Moc maksymalna: 415 KM, maksymalny moment obrotowy: 600 Nm. Automatyczna, 10-przełożeniowa skrzynia biegów ze sprzęgłem hydrokinetycznym i przekładniami planetarnymi. Przyspieszenie 0-100 km/h: 4,5 s (dla wersji z napędem na cztery koła). Długość/szerokość/wysokość: 5235/1900/1450.

Macie pytania albo niedosyt wrażeń estetycznych? To zapraszamy do komentarzy lub do galerii zdjęć Lexusa LS.

Tekst: Michał Krasnodębski, zdjęcia: Lexus.