C-HR – Toyota przekracza granice

Banalny tytuł? Nie tym razem! Oto, jak rewolucja stała się rzeczywistością.

Do tej pory koncerny motoryzacyjne przyzwyczaiły nas do pewnej niezmiennej zasady. Najpierw na targach motoryzacyjnych pokazywano szerokiej publiczności wspaniały samochód koncepcyjny, który często dosłownie zapierał dech w piersiach. Marketingowcy badali w ten sposób reakcję na potencjalny nowy model. Mijało kilka lat…

I w salonach pojawiało się auto o tej samej nazwie, co pojazd koncepcyjny. To jest moment, w którym serce każdego chyba dziennikarza motoryzacyjnego ma okazję zabić mocniej i radośniej: w skrzynce mailowej pojawia się mail o premierze cywilnej wersji auta koncepcyjnego. Czy będzie tak wspaniałe, jak widziany na targach projekt? Czy pod maską znajdą się nowe silniki? Czy piękne, inspirujące wystrojem wnętrze, pojawi się także w seryjnym aucie?

Niestety, zwykle wystarcza jedno kliknięcie, aby czar nadziei prysł. Bo oto oczom obserwatora ukazuje się zupełnie zwyczajny samochód, który tylko nazwę dziedziczy po wspaniałym projekcie koncepcyjnym. Znowu włodarze jakiejś marki uznali, że ich obecni i potencjalni klienci „nie dorośli” jeszcze do nowego języka designu, pokazanego na targach motoryzacyjnych. Tyle że…

Toyota C-HR - prezentacja, dane techniczne, opis modelu

Tak było do niedawna. A konkretnie – jeżeli obracamy się w kręgu szeroko dostępnych, popularnych marek – do premiery Toyoty C-HR. Auto koncepcyjne w produkcji seryjnej? Nie inaczej. Na ulicy ten samochód wygląda jak wklejony wprost z wirtualnej rzeczywistości, a na zdjęciach – jak wstawiony w Photoshopie, prosto z przyszłości, albo z gry.

I to się dzieje naprawdę! Toyota C-HR jeździ, grzeje, chłodzi, świeci, gra, a kiedy spróbujemy przejść przez niego jak przez hologram, zatrzyma nas prawdziwa blacha i szkło. Nie bójmy się tego stwierdzenia: mamy do czynienia z najbardziej rewolucyjnym i odważnym stylistycznie samochodem popularnym, jaki dotąd powstał w tym stuleciu. Kierowca Golfa, widząc to coś za szybą, może pomyśleć, że widzi UFO. Zaraz je tutaj zidentyfikujemy.

Ktoś może – i słusznie – zapytać, jak to się stało, że znana dotąd z powściągliwości stylistycznej Toyota, postanowiła wyprodukować coś tak futurystycznego? Jak się okazuje, stoi za tym sam Akio Toyoda, prezes Toyota Motor Corporation. To on właśnie wykazał się determinacją, aby dać inżynierom i stylistom jak najwięcej swobody. Kierować rozwojem projektu tak, aby pobudzać, a nie temperować, kreatywność. Ten ostatni wyraz jest ostatnio bardzo mocno nadużywanym sloganem, ale Toyota C-HR pozwala odzyskać wiarę z sens i siłę tego słowa. Zostało ono po mistrzowsku zaimplementowane.

Czy nowy samochód jest, mówiąc ogólnie, ładny? Czy jego linie wyrażają harmonię? To kwestia gustu. Osobiście, kiedy patrzę na Toyotę C-HR, jeszcze nie wierzę w to, co widzę. Postanowiłem więc dać mojej świadomości szansę na przyzwyczajenie się do nowego obiektu. Ale pokażcie mi kogoś, kto nie zwróci na ten samochód uwagi. A to oznacza, że będzie on ulubieńcem tych, którzy lubią zwracać na siebie uwagę. Ja już wyrosłem z lansu, ale moich oponentów są miliony. Jak nie miliardy. Zresztą Toyota C-HR ma taką siłę wyrazu, że z łatwością zmieni introwertyka w celebrytę. Skąd wziął się pomysł na taki właśnie samochód? I do czego nawiązują jego ekscentryczne kształty?

Jak się okazuje – do szlifowanego diamentu. Wiodącymi cechami nowego modelu mają być powiększony prześwit i masywna dolna część nadwozia, przypominająca SUV-a, zwieńczone kompaktową kabiną… Coupe. Efekt tych założeń ma 4360 mm długości, 1795 mm szerokości i 1555 mm wysokości. Natomiast rozstaw osi wynosi 2640 mm, czyli prawie tyle, co w znacznie większym (na zewnątrz i w środku) rodzinnym SUV-ie i ikonie Toyoty, czyli modelu RAV4.

Toyota C-HR - prezentacja, dane techniczne, opis modelu

Powyższe liczby mogą w bardzo różny sposób przełożyć się na komfort w kabinie samochodu, dlatego – mimo że to prezentacja modelu – przemycimy choć kilka wrażeń z rzeczywistości. Producent chwali się, że: „Duża odległość między osiami pozwoliła wygospodarować zaskakująco przestronne wnętrze”. To się niestety nie udało. I nie pisalibyśmy o tym, gdyby nie skojarzenie z modelem RAV4, które jest chybione – na tle C-HR kabina Toyota RAV4 ma przestronność autobusu. Ale coś za coś: futurystyczny wygląd pożarł cenne centymetry miejsca na nogi i nad głowami pasażerów tylnej kanapy.

Producent chwali opadającą linię dachu i ukrytą w tylnym słupku klamkę drzwiową. I choć trudno oba rozwiązania uznać za praktyczne, to trudno zaprzeczyć, że bez nich C-HR nie byłaby sobą.

Toyota C-HR i jej technokabina

Wnętrze nowego crossovera Toyoty jest efektem nowej koncepcji stylistycznej. I tym razem chodzi o coś naprawdę, naprawdę nowego. Od siebie możemy już – na wyrost ewentualnego testu – potwierdzić, że wysoka jakość i dobór materiałów wykończeniowych idą w parze ze stylistyczną awangardą kokpitu. A miękkie materiały są drogie i wielu producentów sprytnie stara się stosować je w jak najmniejszej ilości.

Przyrządy zostały skoncentrowane wokół prowadzącego Toyotę CH-R. Szczególnie odzwierciedla to centralny ekran dotykowy o średnicy ośmiu cali z nowym systemem multimedialnym, wzbogaconym o usługi łączności i wymiany danych. Przy projektowaniu konsoli środkowej postawiono sobie jednak bardziej ambitne zadanie, niż tylko skierowanie wszystkiego co się da w stronę kierującego. Jakie?

Toyota C-HR - prezentacja, dane techniczne, opis modelu

Zamysłem inżynierów było takie rozplanowanie konsoli centralnej, aby wszystkie przełączniki znajdowały się w zasięgu ręki kierowcy i żeby mógł z nich bez trudu korzystać także pasażer. Niby to nic nadzwyczajnego – jeden z podstawowych postulatów ergonomii pokładowych multimediów – ale pokażcie samochody, w których został on w stu procentach spełniony.

W nawiązaniu do karoserii, motyw diamentu wykorzystano przy projektowaniu przełączników, boków drzwi, podsufitki, osłon głośników czy wskazówek zegarów. Do wyboru będą trzy kombinacje kolorystyczne kabiny: ciemnoszara, niebiesko-czarna i brązowo-czarna. W kabinie znajdą się elementy dekoracyjne w wykończeniu lakierem fortepianowym i satynowe zdobienia. Prawda, że to dobrze wygląda już na papierze?

Toyota C-HR mierzy wyżej, niż dotychczas

Dotąd podział był jasny. Auta popularne: Toyota. Auta premium: Lexus. Tymczasem nowy model C-HR zdaje się zaburzać ten podział, bo w głowach projektantów wyjątkowo często pojawiał się termin „premium”. O tworzywach już pisaliśmy, przejdźmy więc do wyposażenia, bo ono też nobilituje samochód, jeżeli jest odpowiednio wyszukane.

Wygląda na to, że po pewnym letargu, kiedy to europejskie marki wyrobiły sobie bezpieczną przewagę w tempie wdrażania najnowszych systemów asystujących w popularnych autach, Toyota przechodzi do ofensywy. W zamyśle włodarzy japońskiej marki, zaawansowane „wspomagacze” mają być sukcesywnie udostępniane w jak największej liczbie modeli pod nazwą Toyota Safety Sense. Najnowsza wersja tego systemu trafiła właśnie do C-HR.

Dla zapewnienia maksimum bezpieczeństwa czynnego, kamera stale współpracuje z radarem. Tak, to nie żart ani błąd – w każdej wersji wyposażeniowej Toyoty C-HR pracuje na pokładzie aktywny tempomat z radarem! Dzięki temu kierowca może korzystać z układu wczesnego reagowania w razie ryzyka kolizji wraz z wykrywaniem pieszych, ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu z funkcją korekty toru jazdy, automatycznych świateł drogowych i rozpoznawania znaków.

To jest jednak dopiero wstęp – jeżeli ktoś chce mieć „na bogato”, może dokupić podgrzewane fotele, kluczyk zbliżeniowy, specjalną tapicerkę, automat parkujący, albo dach samochodu w oddzielnym kolorze. I wszystko to jako całość naprawdę wygląda poważnie i efektownie, a nie jedynie gadżeciarsko, jak w np. Aygo.

Toyota C-HR i jej napęd

Tuż po premierze modelu do salonów trafiły dwie wersje silnikowe. Pierwsza i z pewnością najważniejsza w globalnej strategii Toyoty, to przeszczepiony z Priusa najnowszy napęd hybrydowy czwartej generacji. W danych technicznych mowa jest o mocy 122 koni mechanicznych i emisji dwutlenku węgla na poziomie 82 g/km i niewiele aut może stawić czoła takiej kombinacji mocy i emisji spalin (choć wolelibyśmy, żeby w tabelach danych technicznych podawano jakieś szkodliwe składniki, np. toksyczne tlenki azotu, a nie obojętny dwutlenek węgla). Ważniejsze dla nabywców będzie zapewne średnie katalogowe zużycie paliwa Toyoty C-HR, które producent określa na poziomie 3,6 l/100 km. Jak tylko sprawdzimy, na ile te dane przekładają się na rzeczywistość, od razu damy Wam znać.

Hybrydowy napęd Toyoty C-HR pozwala rozpędzić auto do 100 km/h w jedenaście sekund. Znawcom silników tłokowych podpowiemy, że silnik benzynowy tej hybrydy osiągnął rekordową sprawność cieplną na poziomie przekraczającym czterdzieści procent, a mamy tu przecież do czynienia z silnikiem bez turbodoładowania i bezpośredniego wtrysku paliwa (tak przynajmniej podaje Toyota).

Toyota C-HR - napęd hybrydowy

Jak na hybrydową Toyotę przystało, inżynierowie po mistrzowsku rozmieścili elementy układu napędowego tak, żeby w wersji hybrydowej nie zabierały miejsca ani pasażerom, ani na bagaże. Jeszcze nie tak dawno byłoby to nie do pomyślenia. Dodatkowo wysokie przecież nadwozie C-HR ma nisko położony środek ciężkości, bo wszystko, co ciężkie, umieszczono blisko podłogi. A jaki jest drugi silnik dostępny w sprzedaży?

To znany już od jakiegoś czasu silnik benzynowy 1.2 z turbodoładowaniem o mocy 115 KM i momencie obrotowym 185 Nm, dostępnym w zakresie od 1500 do 4000 obrotów. Napędzana tym silnikiem Toyota C-HR przyspiesza do „setki” w 10,9 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 190 km/h. O ile ta pierwsza wartość raczej nie przyspieszy Wam tętna, o tyle druga warta jest wyróżnienia, bo dowodzi optymalizacji aerodynamicznej samochodu o bardzo kompleksowej bryle nadwozia, a to nie jest łatwe zadanie.

Silnik 1.2 Turbo może być połączony z sześciobiegową skrzynią manualną (5,5 l benzyny na 100 km wg danych producenta) lub z bezstopniową skrzynią CVT. Automat ma być ponadto dostępny z opcją napędu 4x4 – w tej konfiguracji wypada poczekać na moment, w którym Toyota zdecyduje się zaoferować mocniejszy silnik, bo oba rozwiązania (skrzynia CVT i napęd na cztery koła) pożerają istotną część mocy silnika.

W silniku 1.2 Turbo Toyota zdecydowała się zastosować cykl Atkinsona, znany także jako obieg Millera. Wymaga to różnego efektywnego stopnia sprężania i rozprężania powietrza w cylindrze, co zostało zrealizowane przez zaawansowany system sterowania zaworami VVT-iW. Po odkodowaniu tego skrótu jako Variable Valve Timing – inteligent Wide okazuje się, że mamy tu do czynienia z typowym rozwiązaniem, umożliwiającym opóźnienie czasu otwarcia zaworów ssących, dzięki czemu przy niskich obciążeniach silnik zasysa mniej powietrza. Nie wnikając w dalsze szczegóły tego patentu – ma być oszczędniej podczas jazdy oszczędnej, a dynamicznie podczas jazdy dynamicznej.

Nasza wzmianka o większym silniku jest jak najbardziej celowa – jeżeli Toyota myśli o rywalizacji z markami premium, to tam (Audi Q2) moc 115 KM raczej nie zrobi na nikim wrażenia. A klient marek premium jest bardzo rozpieszczony, bo niewielkie samochody potrafią dziś solidnie wciskać w fotel. Nawet nie szukając wśród marek premium – Nissana Juke można mieć z silnikiem o mocy 190 KM.

Toyota C-HR – crossover dla Europejczyków

A teraz zacytujemy w całości wypowiedź głównego inżyniera prac nad podwoziem Toyoty C-HR, Hiroyukiego Koby. Postanowił on pojeździć po europejskich drogach, aby samemu przekonać się, jaka jest specyfika jazdy po Starym Kontynencie. Bardzo, bardzo chciałbym, aby to, co napisał, dotyczyło również polskich dróg i kierowców. Oto, co napisał:

„Zauważyłem, że Europejczycy prowadzą samochód znacznie płynniej i opierają się na dokładniejszej obserwacji ruchu” – stwierdził Hiroyuki Koba. – „Kierowcy unikają przeszkód, dostosowując po prostu swoją trasę i prędkość do aktualnych warunków. Koncentrują się na utrzymaniu możliwie stałej prędkości. W innych częściach świata preferowane jest podejście wymagające bardzo częstego zatrzymywania się. Dlatego razem z naszym europejskim zespołem zdecydowaliśmy się zwrócić szczególną uwagę na precyzję jazdy. Chcieliśmy osiągnąć wydajność dorównującą najlepszym kompaktowym hatchbackom”.

I co? Poczuliście się jak Europa, czy jak „inna część świata”? Jeżeli nowy model Toyoty ma takie DNA, które zachęci do płynnej i przemyślanej jazdy, to my życzymy Toyocie C-HR ogromnego sukcesu rynkowego w Polsce. Ktoś musiałby jednak chyba użyć magii. A ktoś inny powie, że magia równa się niewiedzy. Nie zapomnę pierwszej jazdy hybrydą, która za eko-jazdę nagradzała mnie sadzeniem drzewek na wyświetlaczu komputera pokładowego. Toyocie jednak zdecydowanie nie o to chodzi.

Priorytetami stały się: nisko położony środek ciężkości, liniowość pracy układu kierowniczego (cokolwiek to znaczy – my wolimy progresywne układy kierownicze, ale może ktoś miał na myśli coś innego), precyzję prowadzenia, stabilność jazdy, niewielkie przechyły nadwozia na zakrętach i komfort. Jeżeli kiedyś uda nam się przetestować C-HR, pierwsi się o tym dowiecie. Wtedy zweryfikujemy, co się udało. Może wszystko?

Wzmacniacz o mocy 576 W, czyli JBL w akcji

Może. Ale na pewno trudno będzie narzekać na nagłośnienie JBL. Popatrzcie tylko na jego specyfikację. Z przodu – dwa 25-milimetrowe głośniki wysokotonowe z kierownicami dźwięku, dwa 80-milimetrowe głośniki szerokopasmowe oraz dwa 17-centymetrowe subwoofery. Z tyłu – dwa 15-centymetrowe głośniki szerokopasmowe i jeden 19-centymetrowy subwoofer w 10-litrowej obudowie, umieszczonej w bagażniku. To po prostu musi zagrać.

A czy Toyota C-HR zagra na rynku małych crossoverów główną rolę? Nie będzie to łatwe zadanie. Na drodze stoją choćby Peugeot 2008 czy Mazda CX-3. Ale żadne z tych aut nie wygląda na drodze jak przybysz z innej planety. I ta właśnie cecha może dać Toyocie przewagę nie do odrobienia dla rywali. Chyba, że któryś z nich odważy się wprowadzić do produkcji auto koncepcyjne bez żadnego ugrzeczniania, wygładzania i upraszczania. Kto będzie pierwszy?

Toyota C-HR 1.2 Turbo - dane techniczne: silnik czterocylindrowy, benzynowy, rzędowy, z bezpośrednim wtryskiem paliwa, z turbosprężarką, umieszczony poprzecznie z przodu pojazdu • moc maksymalna: 115 KM przy 5200-5600 obr./min • maksymalny moment obrotowy: 185 Nm przy 1500-4000 obr./min • manualna skrzynia biegów o 6 przełożeniach • napęd na przednie koła (opcja 4x4 dla skrzyni automatycznej) • prędkość maksymalna: 190 km/h • pojemność zbiornika paliwa: 50 l • średnie spalanie katalogowe: 5,5-6,1 l/100 km • przyspieszenie katalogowe 0-100 km/h: 10,9 s • długość/szerokość/wysokość: 4360/1795/1565 mm • rozstaw osi: 2640 mm • pojemność bagażnika: 377 l • masa własna/ładowność: 1320-1425/420-525 kg • zawieszenie przednie: kolumny McPhersona, tylne – wahacze podwójne • gwarancja: 3 lata.

Toyota C-HR 1.8 Hybrid - dane techniczne: silnik czterocylindrowy, benzynowy, rzędowy, z wielopunktowym wtryskiem paliwa do kolektora ssącego, umieszczony poprzecznie z przodu pojazdu • moc maksymalna silnika spalinowego: 122 KM przy 5200 obr./min • maksymalny moment obrotowy: 142 Nm przy 3600 obr./min • łączna maksymalna moc hybrydowego układu napędowego: 122 KM • bezstopniowa skrzynia biegów (planetarna z poślizgiem elektrycznym) • napęd na przednie koła • prędkość maksymalna: 170 km/h • pojemność zbiornika paliwa: 43 l • średnie spalanie katalogowe: 3,6-4,0 l/100 km • przyspieszenie katalogowe 0-100 km/h: 11,0 s • długość/szerokość/wysokość: 4360/1795/1565 mm • rozstaw osi: 2640 mm • pojemność bagażnika: 377 l • masa własna/ładowność: 1380-1460/400-480 kg • zawieszenie przednie: kolumny McPhersona, tylne – wahacze podwójne • gwarancja: 3 lata.

A jak Wam się podoba to auto? Zapraszamy do komentowania i do galerii zdjęć Toyoty C-HR.